rss
2014-02-08
źródło: Nowetrendy

TEST: Klipsch KMC1 – pomocny kumpel z Bluetooth i NFC (NT)

Uniwersalność przenośnych głośników z Bluetooth’em szybko daje się wszystkim poznać. Miłośnicy urządzeń mobilnych błyskawicznie wchłaniają nowinki i pozwalają by telefon urządzał im życie. Jednak nie tylko dla nich przeznaczony jest taki sprzęt. Łatwo wyobrazić sobie biznesmenów krążących po Polsce, którzy by dodać blasku prezentacjom handlowym, emitują delikatnie łatwo wpadające w ucho kawałki, lub budują swobodną atmosferę w czasie imprez integracyjnych. A zapewniam, że pokój hotelowy można z tego swobodnie nagłośnić.


Skrót KMC pochodzi od nazwy sali koncertowej: Klipsch Music
Center.


Właściwości:


Klipsch KMC1 wyposażony jest w następujący zestaw najważniejszych funkcji:


a) odbiór sygnału bezprzewodowo z Bluetooth i NFC
b) odbiór sygnału przewodowo (Mini Jack 3,5mm – dołączony nieplączący się płaski metrowy kabel)
c) odbieranie lub odrzucanie rozmowy przychodzącej na sparowany telefon
d) wyciszanie mikrofonu – rozmówca cię nie słyszy
e) odtwarzanie z wewnętrznego akumulatora 4,4 Ah (do 16 godzin – ale w czasie bardzo spokojnego grania)
f) odtwarzanie z zasilacza
g) ładowanie telefonu z USB

fot. 1 Klipsch KMC 1 we wczesnowiosennym plenerze


Budowa:


Klipsch sprawia bardzo solidne wrażenie. Obudowa niemal dookoła pokryta jest miłym, miękkim (gumowatym) tworzywem (w przeróżnych kolorach), górna płyta przystosowana do położenia na niej telefonu wyłożona jest miękką czarna gumą, a głośniki i membrany bierne schowane są za stalowymi siatkami. Dotykając go wydaje się wręcz, że jest wodoszczelny, ale niestety nie jest. Całości dopełnia metalizowane błyszczące logo.


Dotykowe przyciski sterujące mają ładny bursztynowo-czerwony kolor – znacznik Bluetooth jest oczywiście mocno niebieski. Głośność reguluje się w około 60 krokach (sam mierzyłem), ale jak trzeba działa w miarę szybko po przyciśnięciu plusa lub minusa, zgłaśniając lub ściszając muzykę.

fot. 2 Górna ścianka ze wskaźnikami z poziomem głośności max


Klipsch waży około 1,6 kg, trudno więc powiedzieć żeby był lekki jak piórko, jest jednak wygodny do przenoszenia (dzięki gumowatej obudowie pewnie leży w dłoni), a wagę z nawiązką kompensuje dźwięk którym promieniuje.


W KMC 1 pracują dwa pełnozakresowe głośniki z membranami o średnicy 6,4cm i dwie membrany bierne o średnicy 7,6cm. W zakresie najniższych tonów ten zestaw gra jak dwa niskośredniotonowce z membranami o średnicy około 10cm czyli takimi jakie spotykamy w mini wieżach.

fot. 3 Prawie cały tył to membrany bierne.


Użytkowanie:


Klipsch to głośnik z Bluetooth i z wykorzystaniem tej technologii pewnie będzie najczęściej używany. I działa ona pewnie, zarówno w budynku jak i na zewnątrz. W budynku sprawdza się na odległości około 10m przez dwie ściany (powyżej tej odległości przekaz zaczął się rwać ale nie ustał do 13m), natomiast na powietrzu działanie było poprawne do odległości 30 dorosłokroków czyli jakieś 20-25m. W każdym razie wystarczy. Bluetooth to podstawowy sposób łączenia urządzenia z telefonem/tabletem/PC, ale nie jedyny. Zwłaszcza na biurku użyte może być połączenie analogowe chociażby z urządzeniami nie wyposażonymi w Bluetooth (np. CD) ale o tym nieco później.

fot. 4 Klipsch nawet w trudnej sytuacji gra przepięknie


Brzmienie:


Klipsch KMC 1 gra dźwiękiem o wiele potężniejszym i lepszym niż można się by było spodziewać patrząc na jego wielkość i znając przeznaczenie. Ogromną zaletą urządzenia jest pełnowartościowe reagowanie na zmianę źródła sygnału.


Spotify – jak przydatna to strona nie trzeba już nikogo przekonywać. Swobodny dostęp do milionów utworów, może zaspokoić prawie każdego (co nieco jednak brakuje). Przy pomocy laptopa i Klipsch KMC 1 (to on to pokazał) dochodzę do wniosku, że najbardziej popularne płyty (utwory) są emitowane z lepszą przepływnością. Oprócz wyraźnej zmiany nasycenia brzmienia reprodukowanych instrumentów i po prostu szerokością emitowanego pasma, najłatwiej dała się zauważyć różnica w głośności.


Niszowego rapera Braille, Klipsch zaprezentował z pełną zrozumiałością bogatej (jak zwykle) frazy, głębokim i nie burczącym basem który gra nisko gdy KMC 1 może, a gdy nie daje już rady, sprawnie nadrabia górnym zakresem. Beyoncé z płyty „Love on top” gra porywająco aż chce się potupać. Co nie jest trudne gdyż KMC 1 gra bardzo głośno, donośnie i na 20m2 można urządzić małą imprezkę.


Edvard Grieg i jego przeboje: Morning Mood i In the Hall of the Mountain King, zagrane były: pierwszy radośnie, a drugi z odpowiednim zacięciem i potęgą. Bogata aranżacja utworów nie przeraziła Klipscha. Co ważne nawet w głośniejszych partiach skrzypiec czy w akcentach dęciaków nie było w dźwięku amerykańskiego turysty nic irytującego, powszechnego wręcz wśród tego typu produktów.


Błękitną Rapsodię, jak na Amerykanina przystało, odtworzył KMC 1 z gwarem i galopem właściwym wielkim miastom. Dźwięki fortepianu od cichutkich po grane tak głośno jak pozwala na to konstrukcja instrumentu, wyartykułowane były rzetelnie i profesjonalnie.


No i na koniec odtwarzanie kablowe z CD. Tak jak już wspominałem wcześniej każda zmiana sygnału powodowała zmianę jakości odtwarzania. Im lepszy sygnał, tym lepiej urządzenie gra. W zasadzie to stara i po wielokroć sprawdzona prawidłowość, ale w wykonaniu Klipscha różnice są bardzo słyszalne i to bardzo dobrze. Płyta i odtwarzacz za około 2500,- to najlepsze źródło sygnału jakim dysponowałem, trudno powiedzieć czy zmiana na jeszcze lepsze urządzenia przyniosła by słyszalny skutek. W każdym razie nawet trudne do odtworzenia Chóry Gregoriańskie Benedyktynów z Tyńca przeszły akceptowalnie i doskonale harmonicznie. Z kolei damski głos reprezentowany przez Diane Krall słychać było tak jakby śpiewała zza woalu opadającego jej na twarz, ale było to bardzo miłe dla ucha.

fot. 5 Mieści się w dziewczęcych dłoniach


Podsumowanie:


Klipsch KMC 1 nie jest tani (1299,-), konkurencja jest ogromna, ale spokój z jaką ten amerykański mobilny głośnik gra jest warta tego by go posłuchać. Po tego typu urządzeniach trudno spodziewać się w tej cenie czegoś więcej. Głośnik wydaje się być idealnym partnerem dla zapracowanych redaktorów usypiających przy komputerze, biznesmenów jeżdżących po całym kraju (i nie tylko – zasilacz ma wymienne wtyczki sieciowe), a także dla miłośników rozrywki w plenerze co nie omieszkaliśmy sprawdzić. Klipsch gra wówczas wręcz pięknie, a brak odbić i rezonansów podnosi jakość dźwięku jeszcze o stopień wyżej. Moim zdaniem efektywna prezentacja KMC 1 powinna odbywać się właśnie na łonie natury.


OCENA


Budowa i zastosowane materiały (20%) – 16/20 bdb
Wyposażenie (20%) – 16/20 bdb
Obsługa i użytkowanie (20%) – 18/20 wybitne
Dźwięk (40%) – 33/40 – bdb
Ocena końcowa – 84/100 – bdb
Cena detaliczna/jakość – dobry


Dane Techniczne:


Moc ciągła: 2x10W
Moc szczytowa: 40W
Pasmo przenoszenia: 65-18000 Hz
Użyteczny bas: 56Hz
Maksymalny poziom akustyczny: 102 dB
Żywotność akumulatora litowo jonowego – 16 godzin (zależy od głośności)
Głośnik średniotonowy: pełnozakresowe 2x6,4cm
Membrany bierne: 2x7,6cm
Połączenia: BluetoothŸ z kodowaniem AptXŸ , NFC, analogowe 3,5mm, USB tylko ładowanie telefonu
Typ obudowy: membrany bierne
Wysokość: 109mm
Szerokość: 259mm
Głębokość: 86mm
Waga:1,63kg


Dystrybucja i sprzedaż w Polsce prowadzi firma E.I.C. Sp. z o.o.

słowa kluczowe: Bluetooth, Europa, Klipsch, NFC, Polska, Świat, Testy,

Twój komentarz

podpis:

komentarz:

przepisz kod:


Inne newsy Klipsch
Bluetooth głośniki
gadżety
mobilne
smartfony / tablety
stereo
zwycięzcy testów